Legenda o Popielu i myszach.



Przed wielu, wielu laty, a właściwie przed paroma wiekami, znajdowała się na brzegu głębokiego jeziora Gopło osada Kruszwica. Władał nią dzielny i potężny książę, który dla swoich poddanych był tak srogi, że na dźwięk jego głosu drżały im serca.

Książę Popiel, takie było jego imię, sprawował ostre i krwawe rządy, a poddani, którzy przychodzili do niego z prośbami nigdy nie wiedzieli czy odejdą w spokoju, czy też zostaną wychłostani. Ale jeszcze większy lęk odczuwali poddani przed jego żoną Gerdą, która była dumna, zarozumiała, zazdrosna i chciwa a nawet , jak szeptali wieśniacy po kątach, związana z siłami nieczystymi. Śmiertelnymi napojami poczęstowani zostali nieraz ci, którzy odważyli się przeciwstawić jej rozkazom.

Popiel nie posiadał absolutnej władzy na zamku w Kruszwicy, chociaż bardzo do tego dążył. Jak pradawny słowiański obyczaj nakazywał, wszystkie ważne sprawy musiał konsultować z Radą Starszych, która składała się z jego wujów i krewnych. Denerwowało to niesamowicie Gerdę, która przy każdej okazji gderała: "Co z ciebie za władca, co z ciebie za pan, skoro nie możesz samodzielnie rządzić. Mam dość słuchania starców z siwymi brodami, którzy także mi mówią co mam robić a czego nie".

Popiel bardzo brał sobie do serca skargi swojej żony ponieważ bardzo ją kochał. Jemu również przeszkadzało to, że nie mógł samodzielnie podejmować decyzji i gryzł się tym nieustannie. Pewnej burzliwej i wietrznej nocy obudziła Popiela jego żona i powiedziała: "Wiem jak się pozbyć twoich wujów. Nie wypada ich wypędzić ale gdyby zginęli w tajemniczych okolicznościach to moglibyśmy wreszcie samodzielnie rządzić w Kruszwicy tak jak się nam podoba".

Popiel zadrżał, kiedy usłyszał o planach swojej żony ale nie potrafił się jej przeciwstawić. Wczesnym rankiem udał się do nadwornego astronoma, żeby spytać go co gwiazdy mówią o tym przewrotnym planie. Astronom spojrzał na zachmurzone niebo, skinął głową i powiedział: "Myszy. Zginiesz przez myszy, to będzie kara za twoje złe czyny". "Myszy! Też mi coś!" - pomyślał Popiel- "Ja dzielny, silny mężczyzna miałbym się bać jakiś małych gryzoni?"

Z pośpiechem opuścił wieżę astronoma i udał się do swojej żony, żeby omówić szczegóły podstępnego planu. Naradzali się do białego rana i postanowili, że wydają uroczystą ucztę na cześć członków Rady Starszych. A kiedy starcy najedzeni i napici wyśmienitymi trunkami udadzą się na spoczynek wtedy Gerda posłuży się swoją trującą miksturą i pozbędzie się za jednym zamachem wszystkich wujów, których to rady uprzykrzały im życie.

Jak pomyśleli tak uczynili i już wkrótce rozesłano zaproszenia na ucztę do Kruszwickiego zamku.

Następnego dnia zjawili się na zamku wszyscy członkowie Rady i dyskutowali o powodzie tego zaproszenia. Przypuszczali, że Popiel poszedł po rozum do głowy i nie będzie się już sprzeciwiał wspólnemu podejmowaniu najważniejszych decyzji.

Uczta była wyśmienita i goście bawili się do białego rana. Kiedy już świtało i wszyscy marzyli o udaniu się na spoczynek Gerda wysłała swoje sługi żeby dolali trucizny do pitnego miodu. Potem poprosiła o wzniesienie toastu za pomyślność nowych rządów, a kiedy goście opróżnili puchary zaczęli skręcać się z bólu i padać bez ducha na ziemię. "Zdrada"- zawołał jeden z wujów- "Popiel jest mordercą! Niech będzie przeklęty on i całe jego potomstwo!". Po tych słowach skonał.

Wraz z nadejściem poranka Popiel postanowił po cichu pozbyć się ciał. Wrzucił ich ciała w głębię jeziora Gopło tak aby wszelki ślad po nich zaginął. Rodziny wujostwa poinformował, jakoby oni zaraz po uczcie udali się w drogę powrotną i w czasie przeprawy przez jezioro Gopło zerwała się burza, w czasie której czcigodni starcy stracili życie.

W okolicy nastała żałoba ponieważ mieszkańcy bardzo szanowali mędrców. Nikt nawet nie domyślał się strasznej prawdy a ona tkwiła jak cierń w sercu księcia i jego żony.

Książę uzyskał władzę absolutną, ale im bardziej dokuczały mu wyrzuty sumienia tym twardszą ręką rządził. Podnosił podatki a każdą próbę sprzeciwu karał śmiercią albo wygnaniem. I długo by się tak źle działo w osadzie Kruszwica, gdyby nie nadszedł dzień kary.

Kiedy Popiel wraz z swoją małżonką usiadł do stołu, jak to miał w zwyczaju czynić, usłyszał narastający szum, który zbliżał się i zbliżał. "Kto nam zakłóca spokój? Idź i zobacz mój mężu co się dzieje, a przy okazji ukarz winnego tego zamieszania" - powiedziała księżna. Książę otworzył drzwi i zamarł. Od strony jeziora, w którym utopił ciała wujów , zbliżały się do siedziby książęcej tysiące myszy. "Oto nadchodzi kara za złe rządy! Co się z nami biednymi stanie?"- zawołał książę i próbował odpędzić otaczające go z każdej strony gryzonie. "Musimy uciekać"- zawołała Gerda trzęsąc się z obrzydzenia bo nie znosiła myszy- "Schronimy się w wieży na wyspie, myszy tam nie dopłyną".

W wielkim pośpiechu udali się na wyspę aby tam się schronić przed myszami i uniknąć kary. Jakie było ich przerażenie, kiedy dotarli na wyspę i otwarli drzwi wieży a zewsząd otoczyły ich tysiące myszy, które tam już na nich czekały.

Z Popiela i jego żony zostały tylko dwie złote obrączki. Z resztą rozprawiły się myszy.

Tak oto sprawdziła się przepowiednia nadwornego astronoma, a zły władca poniósł zasłużoną karę za swoje niecne czyny.

Morał z tej historii taki:

Kto w sercu swoim zło nosi , nie pożyje długo na tym świecie. A kto władzę ma i sprawuje ją nie patrząc na krzywdy innych może być pewien, ze kara stoi już za jego drzwiami.

Nadesłał: Zieleniec